… A Polakom się POWODZI

Jak na ironię losu, kiedy ja spędzałam ostatnie tygodnie na opalaniu się w londyńskim parku, obserwując sunące po błękitnym niebie samoloty na jedno z pięciu lotnisk, doszły do mnie słuchy, że moi rodacy narzekają na nadmiar mokrego opadu, zwanego deszczem. Jakże to śmieszne, kiedy ludzie mówią, że w Londynie to ciągle pada… Echem…



Zerknijmy na sprawę od początku. Podobno ten rok niewiele miał mieć wspólnego 1997. Pan Tusk spokojnie mówił : nie ma powodu do paniki, nie będzie powtórki z rozrywki sprzed 13 lat.
Kolejny dzień wołał: Kraków się topi!!!
A my znów słyszeliśmy „Ależ naprawdę nie ma powodu do zmartwień”.  
Żeby było jeszcze śmieszniej, zmierzając sobie w krótkim rękawku  do szkoły, otrzymałam sms-ka od mojej kuzynki z tak chłodną treścią, że mnie przymroziło do chodnika; zacytować nie zacytuję, bo cenzura tu obowiązuje =P; ale w nieco kulturalniejszej wersji: „A tu cholera, śnieg pada!!!”
Ostatecznie rząd wołał: „Uciekajcie!”
Ciekawe dlaczego, skoro nie było się czego bać?

W kraju, jak i poza jego granicami organizowane są zbiorki pieniędzy dla poszkodowanych. Ale jak to Polak Polakowi żeruje na cudzym. Więc uważaj, gdzie ślesz swoje pieniądze, bo mogą wylądować nie na odpowiednim koncie.

Ciekawe, czy nasz nowy, nieco jeszcze spustoszały rząd wreszcie zabierze się za spełnienie swej zacnej obietnicy z ’97 roku, że zainwestują w lepsze zabezpieczenie przed nieokrzesanym żywiołem.
Jak na razie, plany jak najszybszej odbudowy kopców Kościuszki i Piłsudskiego zamiast inwestycji w wały przeciwpowodziowe miast przed kolejną, zapowiadaną falą deszczy ukazują jak „szybko” obietnica polskiego rządu zostanie spełniona.

 Alex =)